Plecy

Jak pisać lepiej? Zmora przymiotników

jak pisać lepiej
Jeśli masz za sobą pierwsze pisarskie kroki, z pewnością wiesz, że wrogiem pisarza są przymiotniki i przysłówki. Dlaczego zbędne przymiotniki szkodzą tekstom? Czy wszystkie należy traktować równie podejrzliwie? Jakie przymiotniki jednak przysłużą się Twojej prozie? Poniżej rozprawiam się z tematem, który spędza sen z powiek początkującym twórcom.

Jak pisać lepiej? Najpierw wyłuskaj problem

Żeby odkryć, jak bardzo szkodzi tekstowi nadmiar przymiotników, zacznijmy od pewnej życiowej historii…

Bo co nudne w życiu, nudzi też w tekście

Siedzisz na kanapie z przyjaciółką, która właśnie się zakochała. Bach, stało się! Tylko tyle zdążyła Ci powiedzieć przez telefon, bo straciła zasięg.
Za to teraz sadowisz się wygodnie wśród poduszek, upijasz łyk czerwonego wytrawnego i żądasz:
– Opowiadaj!
– No więc… – przyjaciółka buduje napięcie głębokim wdechem. – Poznaliśmy się w małym kameralnym schronisku, takim z obdrapanymi metalowymi starymi piętrowymi łóżkami i wytartym linoleum w kolorze brudnej zieleni. Zobaczyłam Daniela po raz pierwszy, gdy wkroczył powoli do jadalni objuczony wielkim niebieskim plecakiem. Zwróciłam akurat na niego uwagę, bo na butach naniósł do czystej sali mokre błoto prosto ze szlaku.
Założę się, że w tym miejscu poprawiasz poduszkę i upijasz łyk wina. Bo co Cię obchodzi, czy błoto na butach Adonisa było mokre? Zresztą jakie może być błoto? Błoto to błoto.
– No i? – zachęcasz przyjaciółkę do dalszych zwierzeń.
– No i ochrzaniłam go za to błoto, bo przecież na drewnianych drzwiach schroniska wisi prostokątna kartka z wielkim napisem czerwonymi literami, żeby nie wchodzić do środka w butach.
– Mhm – podkładasz sobie poduszkę pod łokieć.
– No więc zaczerwienił się i przeprosił. Wrócił grzecznie do ciasnego przedsionka i zdjął te zabłocone buty. Miał takie śmieszne skarpetki w pingwiny. A potem spotkaliśmy się przy kolacji.
Ożywiasz się w oczekiwaniu na finał.
– I…?
– Opowiadał mi, że się zgubił w Błędnych Skałach, bo dotarł tam prawie o zmroku, gdy słońce muskało szczyty gór ostatnimi promieniami. Ścieżki przykrył zmrożony śnieg, więc zapuścił się między wielkie omszałe oblodzone głazy i…

Czujesz własne znudzenie? Idę o zakład, że tak.

jak pisać lepiej

Co się tu wydarzyło?

Otóż przyjaciółka roztrwoniła Twoje zainteresowanie i uwagę, zarzucając Cię tysiącem zbędnych detali. Rozwodniła przekaz przymiotnikami i przysłówkami. Być może dla niej istotny był kolor linoleum i stan łóżek. Może kojarzyły jej się z trzepotem motylich skrzydeł w brzuchu. Jednak Ty jako odbiorca czekałaś na konkret, na akcję i w nosie miałaś kolor plecaka wybranka. Ten błąd popełnia wielu początkujących pisarzy (zaryzykowałabym twierdzenie, że wszyscy). Próbujemy opisać świat bohatera jak najdokładniej. Wydaje nam się, że wtedy czytelnik zobaczy go naszymi oczami. Efekt? Z kilku stron można wycisnąć ledwie zalążek akcji. Tekst jest ciężki, zdania przydługie. Nauczysz się, jak pisać lepiej, jeśli zdasz sobie sprawę z podstępnego działania przymiotników: Po pierwsze – kradną satysfakcję z czytania. Odbiorca liczy na ucztę dla wyobraźni, a dostaje literacki fast-food. Dobry autor jest dla czytelnika dyskretnym przewodnikiem, podrzuca tropy, a nie serwuje szczegółowe, kompletne obrazy. Po drugie – nadmiar przymiotników i przysłówków odbiera tekstom dynamikę i płynność. Czytelnik czeka na to, co się wydarzy, a grzęźnie w rozbudowanych opisach. Stąd tylko krok do zniechęcenia.

Jak pisać lepiej? Pisz prosto i w punkt

Popastwiliśmy się nad gadulstwem koleżanki. Pora wziąć problem pod lupę i znaleźć rozwiązanie.

Pozbądź się sentymentów

Od swojego pierwszego nauczyciela pisania usłyszałam następującą radę: wydrukuj tekst, weź zakreślacz, zaznacz wszystkie przymiotniki i przysłówki, a potem wyrzucaj – zostaw tylko te, bez których tekst naprawdę nie może się obyć. I posłałam w niebyt przynajmniej połowę tych drogich memu sercu słów, nad którymi przecież tyle myślałam, z których byłam dumna. Trochę się na początku buntowałam. Bo jak to? Przecież ja z taką atencją dobierałam te określenia! Przecież to ważne, żeby czytelnik wiedział, że plecak był niebieski, bo ja to tak widziałam oczyma wyobraźni! Ale czy w pisaniu, na pewno o to chodzi? Teraz, po trzech latach zmagań z nauką warsztatu, podpisuję się dwiema rękami pod zdaniem znalezionym w nieocenionym poradniku Magia Słów autorstwa Joanny Wryczy- Bekier: 

         „Dobry styl obfituje w „nagie” rzeczowniki i czasowniki. 

          Dobre pisanie to pisanie rzeczownikami i czasownikami” 

Czy należy tę radę traktować dosłownie i bezkompromisowo? Oczywiście, że nie. Jednak, aby pisać lepiej, warto powiesić ją sobie na ścianie obok biurka – będzie zawracała nas z pisarskich manowców.

jak pisać lepiej

Kiedy przymiotniki są potrzebne?

Wtedy, gdy są potrzebne. To znaczy wtedy, gdy dany detal odgrywa jakąś rolę, wpływa, choćby pośrednio, na fabułę albo służy kreacji bohatera. Szczegółowy opis łóżek miałby sens, jeśli w dalszej części opowieści takie łóżko zarwałoby się pod przyjaciółką w najmniej stosownym momencie. Kolor czy marka plecaka byłyby istotne, gdyby stanowiły przyczynek do rozmowy tych dwojga, bo np. dziewczyna ma taki sam i choć producent gwarantował jego nieprzemakalność, jednak okazało się, że ssie wodę jak gąbka. Jeśli zastosujemy tę zasadę, czytelnik napotykając bardziej szczegółowy opis np. jakiegoś wnętrza, przeczuwa, że zajdzie w nim coś ważkiego – mamy dodatkowe narzędzie budowania napięcia.

Jakie przymiotniki stosować?

Przymiotniki mocne, czyli nośne, pojemne znaczeniowo. Takie, które jednym słowem budują szerokie wyobrażenie o danej rzeczy.

Zajrzyjmy do rzeczonego schroniska: Poznaliśmy się w małym kameralnym schronisku, takim z obdrapanymi metalowymi starymi piętrowymi łóżkami i wytartym linoleum w kolorze brudnej zieleni.

A gdyby tak: Poznaliśmy się w kameralnym schronisku, takim ze zdezelowanymi piętrowymi łóżkami i wytartym linoleum.

Trzy słabe (bo jednowymiarowe i dosłowne) przymiotniki: stary, obdrapany, metalowy zastąpił jeden mocny i nośny – zdezelowany. Dla każdego przymiotnik zdezelowany, będzie oznaczał coś trochę innego, ale czy to istotne dla fabuły? To zdanie ma jeszcze jedno zbędne słowo. Przymiotnik kameralny jest bardzo pojemny. Od razu kojarzy się z przytulnym, przyjaznym miejscem bez natłoku ludzi. Dlatego przymiotnik mały jest nadmiarowy – dubluje znaczeniowo określenie kameralny. Wykasujmy także kolor linoleum – nie odgrywa żadnej roli w romantycznej historii. Co zostało po językowych postrzyżynach? Poznaliśmy się w kameralnym schronisku, takim ze zdezelowanymi piętrowymi łóżkami i wytartym linoleum. Tyle wystarczy, by ukierunkować wyobraźnię czytelnika, a jednocześnie pozostawić mu przestrzeń do interpretacji. I przede wszystkim utrzymać jego uwagę przy historii. 

Oto inne przykłady słabych i mocnych przymiotników: 

wielki – masywny, zwalisty 

zimny – lodowaty 

miękki – sprężysty, plastyczny 

sztywny (człowiek) – oschły, drętwy 

słaby – anemiczny, mizerny 

Dzięki takim określeniom tekst staje się „mięsisty” – pełen treści, mimo użycia niewielu słów. Świetny efekt daje zastąpienie zestawu słaby przymiotnik i słaby rzeczownik mocnym rzeczownikiem: 

wielki dom – willa 

stromy brzeg – skarpa, 

urwisko stary budynek – rudera 

skąpy człowiek – sknera 

trudne zadanie – misja, wyzwanie

Jeszcze jeden powód, by tępić zbędne czasowniki

Usuwanie na etapie redakcji albo najlepiej unikanie w trakcie pisania niepotrzebnych, słabych czy powielających się znaczeniowo przymiotników ma także niebagatelny praktyczny wymiar. Pozbywszy się zbędnych słów w jednym zdaniu, skróciliśmy je o około pięćdziesiąt znaków (zzs, czyli znaków ze spacjami). Mało? Bardzo dużo. Jeśli przeliczymy liczbę zdań na stronie, pomnożymy je przez liczbę stron naszej powieści czy opowiadania, to może okazać się, że „śmieciowe” przymiotniki znacznie zwiększyły objętość tekstu, nie wnosząc żadnej treści. O ile w przypadku opowiadania nie jest to może kwestia życia i śmierci (choć w przypadku konkursów z limitami znaków już tak), o tyle w przypadku powieści może odegrać niebagatelną rolę – zwłaszcza w dobie kosmicznych cen papieru. Jeśli w podobny sposób wyeliminujemy inne zaśmiecające tekst elementy (np. nadmiarowe zaimki osobowe i dzierżawcze), zyskamy przestrzeń na wzbogacenie naszej historii o coś wartościowego – podbijemy napięcie, pogłębimy psychologię postaci, wprowadzimy ciekawy wątek drugoplanowy.

jak pisać lepiej

Jak lepiej pisać? Korzystaj ze wsparcia

Jak poradzić sobie z eliminacją zbędnych czasowników? Gdzie znajdować mocne, oryginalne przymiotniki? Jak obiektywnie spojrzeć na własny tekst i gdzie szukać pomocy?

Zaprzyjaźnij się ze słownikami

Nieocenionej pomocy udzielą nam dwaj przyjaciele pisarza – słownik synonimów i słownik wyrazów bliskoznacznych. Podświadomość podsuwa nam to, co ma „pod ręką”, a więc określenia, które słyszymy na co dzień na ulicy, w pracy, w telewizji. Pamiętaj, że otaczają one także czytelnika, jest z nimi osłuchany. Jeśli chcesz (a zakładam, że chcesz) go zaskoczyć, zaczarować świeżością języka, to sięgnij głębiej – nie po pierwsze, a po drugie albo trzecie skojarzenie, poszukaj pomysłów właśnie w słownikach. Jeśli zaczniesz regularnie z nich korzystać, pobudzisz także własną kreatywność; rzadziej używane określenie, które znajdziesz w słowniku, uruchomi w Twojej głowie ciąg skojarzeń. Za przymiotnikiem pójdą czasowniki i rzeczowniki. Tak budujesz swój językowy kapitał, tak rodzi się styl.

Korzystaj z pomocy beta-readerów

Samemu trudno jest czasem obiektywnie spojrzeć na własny tekst i dostrzec jego mankamenty. Nieocenione w tępieniu zbędnych przymiotników i innych śmieciowych słów jest oko beta-readera. Oni najlepiej wskazują nam, jak pisać lepiej. Dawaj swoje teksty komuś do przeczytania. Niech zaznaczy momenty, w których ogarnia go znużenie. Założę się, że wskaże wiele miejsc, w których występuje dużo słabych przymiotników. Znajdź tylko kogoś, kto zrobi to szczerze i bez lukrowania (mama czy babcia rzadko bywają obiektywne). Na rzetelny feedback możesz liczyć na kursach i warsztatach pisarskich. W przyjaznej atmosferze analizujesz własne teksty pod czujnym okiem innych uczestników kursu oraz trenera kreatywnego pisania. To najlepsza droga, bo od razu dostaniesz także wiele pomysłów na rozwiązanie problemu.

jak pisać lepiej

Jak pisać lepiej? Podsumujmy

  • Patrz podejrzliwie na absolutnie wszystkie przymiotniki (i przysłówki) w tekście;
  • Śledź dłużyzny, proś o pomoc beta-readerów;
  • Słabe przymiotniki zastępuj mocnymi, zbędne wyrzucaj bez litości;
  • Połączenia typu słaby przymiotnik i słaby rzeczownik zastępuj mocnymi rzeczownikami;
  • Zaprzęgnij przymiotniki do kreacji świata i bohatera, niech coś wnoszą;
  • Przełamuj stereotypy, korzystaj ze słowników, kolekcjonuj oryginalne określenia

Czy można nauczyć się intuicyjnego unikania nadmiaru przymiotników? Można. Zastanawiasz się czasem, jakim cudem wzięci pisarze tworzą tak szybko (mowa oczywiście o tych, którzy piszą świetnie, nie tylko szybko)? Oni nauczyli się omijać językowe mielizny, z automatu wybierać najtrafniejsze, nośne określenia, zamiast eliminować je z gotowego tekstu. To bardzo zwiększa tempo pracy, satysfakcję już z pierwszej wersji tekstu i pomaga zaplanować objętość dzieła. Warto przez jakiś czas pochylać się dłużej nad każdym zdaniem, by nabrać automatyzmu. To może być trochę frustrujące, bo historia czeka na opowiedzenie, a ty kilka scen będziesz pisać znacznie dłużej niż dotychczas. Ale ta cierpliwość się opłaci. Poprawianie tekstu, jest w ostatecznym rozrachunku znacznie bardziej pracochłonne i czasochłonne niż nauka pisania bez dłużyzn. Na koniec krótka rada, która mogłaby zaczynać i wieńczyć każdy artykuł na temat stylu: mniej znaczy więcej. W pisaniu chodzi o to, by bogatą treść wyrazić minimalną liczbą słów.

Autorka ,,Odbicie przeszłości"(wyd. Replika) z cyklu: ,,Cienie prawdy".
Ukończyła studia ekonomiczne na kierunku handel zagraniczny, jednak szybko zrozumiała, że słupki w Excelu nie dadzą jej spełnienia, dlatego po urodzeniu dzieci bez żalu pożegnała korporację. Władając biegle językiem niemieckim, zajęła się udzielaniem lekcji i tłumaczeniami. Docieranie do głów uczniów okazało się niezwykle satysfakcjonujące, a tłumaczenia rozbudziły tęsknotę za pisaniem – za zabawą słowami i językiem.
Podarowany przez męża na czterdzieste urodziny voucher na kurs pisarski wywrócił jej świat do góry nogami. Sprawił, że stała się pisarką i copywriterką, specjalistką SEO.
W Bloku Pisarskim zajmuje się tworzeniem contentu na stronę internetową oraz blog.

Komentarze (1)

Grzegorz · 8 kwietnia 2026

Troche za dużo tych opisów, ale faktycznie bez nich tekst by był nudny. Ciekawe jak u innych z pisaniem bez tych przymiotnikow.

Chcesz podzielić się przemyśleniami o tym wpisie? Napisz do nas albo na kursy@blokpisarski.pl.