AI pisze wiersze, bo umie. Ale czy tworzy sztukę? (cz. 1)
- Wysłane przez Karolina Deling-Jóźwik
- Data 8 maja 2026
- Komentarze 0 komentarz
Kiedy rok czy dwa lata temu szukałam informacji o związkach pisarzy i pisarek z AI, nie znalazłam – w moim odczuciu – nic przełomowego. Jakieś etyczne rozważania o prymarności ludzkiej kreatywności, ewentualnie rozprawy w stylu: nie dotykaj AI, bo wszyscy zginiemy. Dziś nie muszę już szukać daleko.
Czy to pisał człowiek?
Optymizm, zachwyt, zachłyśnięcie, gorączka, podekscytowanie – wszystko to naturalne reakcje na nowości i postęp. Podobnie jak strach przed tym, co przyniosą. Może nie trzeba od razu bić na alarm – sztuczną inteligencję mamy też w lodówkach i odkurzaczach, że nie wspomnę o całych ekosystemach typu smart home i możemy się tylko cieszyć, że z jej pomocą oszczędzamy czas i często też pieniądze.
Ale można się zastanowić (i w środowisku szeroko pojętej sztuki ta dyskusja się dzieje), jak AI wpływa na proces twórczy. Gdy tworzymy coś, to ma być nasze, autorskie – w takim romantycznym duchu nauczono nas myśleć o sztuce, w tym o literaturze. Czy jeśli podpieramy się AI, to nadal takie jest? A może AI to tylko jedno z narzędzi – jak pióro, a potem maszyna do pisania, a po niej komputer? Oto rozmowa na dziś.
Parmy Olson – dziennikarka, która na pisaniu o technologiach zjadła zęby – tak zaczyna prolog do książki Supremacja. Sztuczna inteligencja, Chat GPT i wyścig, który zmieni świat:
„Wziąwszy tę książkę do ręki i przeczytawszy pierwsze słowa, być może zastanawiacie się, czy napisał ją człowiek.
W porządku. Nie czuję się urażona.
Dwa lata temu taka myśl w ogóle nie przyszłaby wam do głowy. Dziś jednak maszyny tworzą artykuły, książki, ilustracje i kody maszynowe, które nie sposób odróżnić od treści tworzonych przez ludzi.
Pamiętacie maszyny do pisania powieści w dystopijnej przyszłości ukazanej w Roku 1984 George’a Orwella i tamtejszy „wersyfikator” tworzący popularne piosenki? Te rzeczy istnieją teraz naprawdę (…).”
LLM przyjaciel czy wróg?
Wróćmy na chwilę do podstaw. Czym są duże modele językowe, czyli Large Language Models (LLMs)? To zaawansowane algorytmy, które wykorzystują statystykę i na jej bazie potrafią robić predykcje. To rzecz, która pracuje z systemem języka, a w zasadzie wielu języków – a więc ze słowami, konstrukcjami i regułami, z których budujemy komunikację. Modele pracują na niewyobrażalnie wielkiej liczbie danych, więc język, którym do nas mówią, jest już bardzo przystępny i zrozumiały. Stwarza pozory rozmowy.
LLMs mogą też kłamać (istnieje na to piękne określenie „halucynować”, ale nie widzę powodu, by owijać w bawełnę). Dlaczego? Otóż dane, na których pracują, są przekazywane im przez nas, przez ludzi. Jeśli będą marnej jakości, jeśli my nakłamiemy – LLMs będą kłamać ramię w ramię z nami. Bezkrytycznie, z gorliwością i takim przekonaniem, że nie raz damy się nabrać. No, ok, może odpowiednio spromptowane powiedzą, że nie mają wystarczająco wiarygodnych źródeł, by coś potwierdzić, lecz czy na pewno rozróżniają wiarygodne i niewiarygodne źródła?
Boleśnie rozpoznajemy to ostatnio bojem, bo coraz częściej słyszymy o „ogonkach” (tzw. utm, Urching Tracking Module) w linkach podsuniętych przez ChataGPT, które znajdziemy w przypisach książek wydanych przez renomowane wydawnictwa. A nawet o nieistniejących źródłach. Kilka takich przypadków z ostatniego czasu wymienia w artykule w „Kulturze Liberalnej” Maria Magierska, wykładowczyni Uniwersytetu w Maastricht. W tym najgłośniejszą sprawę znanej dziennikarki:
„Karolina Opolska, autorka Teorii spisku, czyli prawdziwej historii świata, wydanej w wydawnictwie Harde, w książce odwołuje się do nieistniejących publikacji i autorów. Zauważył to Artur Wójcik, historyk i bloger, z początku wskazując na trzy wymyślone źródła. Wydawca i autorka zaprzeczyli, że przy pracy nad książką korzystali z narzędzi AI, tłumacząc się błędem technicznym. Serwis Demagog udowodnił jednak, że w książce znajduje się przypis, który zawiera bezpośrednie odniesienie do ChataGPT. Dziennikarka przeprosiła; zapowiedziano erratę.”
Epilog jest smutny: po kilku miesiącach wydawnictwo i autorka – jak głosi oświadczenie – zgodnie zdecydowali wycofaniu książki ze sprzedaży. Sprawa otworzyła zaś worek z pytaniami: o rzetelność dziennikarską, o współtworzenie z AI, ale też o to, jak powinna wyglądać rzetelna redakcja książki po stronie wydawnictwa.
Każdy ma takiego agenta, jakiego sobie wychował?
Czy agenci AI dają nam odpowiedzi na zadane pytania? Tak – takie, które w wyniku swojej analizy uznają za najbardziej prawdopodobne i najczęściej statystycznie występujące. Czy to będzie prawda? Być może. Czy to będzie „autorskie”, unikatowe zdanie modelu? Wątpliwe, ludzie też robią kalki w swoich wypowiedziach. Więc czy to może być kopia rzeczy, które ktoś już kiedyś stworzył? Owszem, może. Czy źródła, które poleci Ci AI, mogą w ogóle nie istnieć? Jak najbardziej, może ich nie być. Czy czujesz się bezpiecznie z taką wiedzą albo raczej: niewiedzą i niepewnością? Ja nie.
Chat GPT zapytany czym jest, odpowiedział mi:
(…) „Uczę się na danych tekstowych i potrafię generować odpowiedzi, pomagać w analizie, szukać informacji, wspierać pisanie, tłumaczyć, wyjaśniać, doradzać i prowadzić rozmowę w sposób naturalny.
Nie jestem człowiekiem — nie mam własnych emocji, doświadczeń ani świadomości. Mogę natomiast przetwarzać język, zadawać pytania, podsuwać pomysły, analizować treści, tworzyć teksty oraz korzystać z internetu, aby wyszukiwać aktualne informacje i podawać do nich źródła.”
Tobie, gdy go zapytasz, odpowie inaczej, bo każdy z nas wprowadza do LLMs unikalne dane, zapytania, potrzeby. Ja na przykład korzystam z niego czasem, by przyspieszyć sobie research. Oboje nauczyliśmy się przy tym dwóch rzeczy: on, że zawsze musi mi podać źródło (stąd zapewne ostatnie zdanie), ja – że sprawdzam po nim te źródła co do jednego i sama z nich wyciągam wnioski. To, czego – jak widzę – muszę nauczyć mój model, to żeby mi nie doradzał, bo tego nie chcę. To trochę, jakbym stanęła na rynku dużego miasta, wykrzyczała swój problem i liczyła na sensowne rady. Hej, wyobrażacie to sobie?
Wracając więc do analogii z diamentem: LLMs bardziej niż błyszczący diament, przypominają księżyc – można wpaść w zachwyt, ale świeci światłem odbitym, pochodzącym z naszej ludzkiej wiedzy, wiary i woli. Jednych to może uspokajać, innych niepokoić. Ja nie jestem ani specjalistką od AI, ani etyczką, ale jestem dziennikarką, więc mogę Ci opowiedzieć kilka rzeczy, przytoczyć źródła, a Ty wyciągniesz własne wnioski.
AI pisze wiersze
Pod koniec września 2025, znana i nagradzana poetka Justyna Bargielska ogłosiła, że najnowszy tom wierszy Kubek na tsunami współtworzyła ze sztuczną inteligencją. Po kilku dniach ożywionej środowiskowej dyskusji na ten temat poetka napisała na Facebooku:
„Alem się wstrzeliła z tą AI!
Po tygodniu od premiery książki mam cztery propozycje spotkań okołoksiążkowych:
– panel o AI (dobrze płatny),
– spotkanie w ramach wystawy o AI (dobrze płatne),
– spotkanie autorskie o poezji (nie wiadomo, czy płatne, raczej tak, ale…),
– spotkanie autorskie płatne w odzieży (tak. Ale mają fajną odzież, pewnie się zgodzę).”
W sumie super, bo wszyscy wiemy, jak trudno zarobić osobom piszącym pisaniem, a rachunki się same nie zapłacą. Duży szacunek dla Bargielskiej za mówienie z otwartą przyłbicą o tym, że korzystała z AI. „Nie ukrywam tej współpracy: mówię o tym w materiałach promocyjnych, kolegom po fachu, dzieciom, każdemu, kto mnie zapyta” – pisała Bargielska w mediach społecznościowych, zapowiadając nowy tom wierszy. Wielu by pewnie nie powiedziało, że użyło AI do wygenerowania części treści dzieła, czy do inspiracji. Diabeł tkwi w szczegółach: poetka nie mówi tu o użyciu AI, lecz o współpracy. W tym samym wpisie, z pytań, które dostaje (i które ją dziwią), cytuje m.in. to o prawa autorskie – skoro sztuczna inteligencja jest współautorką, to czemu nie ma jej na okładce? To dobre i wcale niedziwne pytanie, na które częściowo odpowiemy sobie w drugim odcinku tego artykułu.
Tymczasem dr Inez Okulska w swoim głosie do debaty Biura Literackiego Granice literatury odniosła się szeroko właśnie do przykładu Bargielskiej i – wydaje się – uspokajała zaniepokojonych. „Ambicje literackie mogą, choć nie muszą, rozszerzyć się więc teraz o sztukę opanowania promptu i literackiej negocjacji z modelem, bo po pierwsze sztuka korzystania z modeli w sposób, który by dawał naprawdę warte uwagi rezultaty w tak delikatnej materii jak literatura, jest niemal tak samo skomplikowana jako samo pisanie, a po drugie tak samo wymaga pomysłu i wyczucia artysty, który na każdym kroku odróżni literacko słabe od wartościowego. A dodatkowo młodym pokoleniom może przypomnieć nieco zakurzone elementy warsztatu pisarskiego, które stają się w tym współ-procesie tworzenia z AI niezbędne – czytamy w artykule Modernistyczny prompt a grafomania 2.0, czyli dlaczego AI nie napisze za nas dobrej literatury. A tak dr Okulska podsumowuje wywód:
„Apeluję więc: niech broni się efekt, nie sposoby dojścia, bo naprawdę dobry efekt wymaga wiedzy, umiejętności i talentu autora pobudzającego siebie do pisania lub pobudzającego model do pisarskiej współpracy – i jest to równie artystyczny sposób dojścia, a nie żaden szczęśliwy traf oszusta, za który trzeba byłoby książki współtworzone z AI palić na stosie.”
Koprodukcja książek z AI
Jedni zaakceptują efekt, inni jednak pójdą do sądu lub co najmniej poskarżą się publicznie, że skopiowano ich pomysł. To właśnie rzeczywistość, w której tworzy (generuje?) swoje książki Tim Boucher. Twórca zasłynął już w 2023 r., kiedy to pochwalił się w dużych amerykańskich mediach, że w ciągu kilku godzin generuje (tworzy?) jedną książkę sci-fi. Każda z nich ma 2000 do 5000 słów, 40 do 140 obrazów, kosztuje kilka dolarów i jest dystrybuowana przez samego Bouchera. Jak twierdzi – z dużymi sukcesami.
Dziś Boucher tak pisze na swojej stronie (a w zasadzie cytuje Chata GPT): Książki z serii „AI Lore to zbiór ponad 100 wciągających tomów, które łączą kreatywne moce sztucznej inteligencji z pulpowym science fiction, fikcją spiskową i dystopijnym fantasy. Te książki to zupełnie wyjątkowe doświadczenie literackie, prezentujące obrazy, tekst i kreację świata generowane przez sztuczną inteligencję, które przenoszą czytelników w stale ewoluujący, prowokujący do myślenia krajobraz narracyjny, rozłożony na wiele tomów i uniwersów”.
To, co Boucher nazywa twórczą eksploracją technologii, wielu uważa za kradzież. Twórca odpiera zarzuty o plagiat, czy nieuprawnione użycie cudzej pracy, mówiąc m.in., że nie ukrywa i nigdy nie ukrywał, iż korzysta z narzędzi AI, a karmione są one – jak już wiemy – tym, co już ludzkość stworzyła. Czeka więc na wyroki sądów, które mogłyby uregulować przyszłość technologii.
Użycie AI narusza prawa autorskie i dobre obyczaje
A wyroki mogą zacząć zapadać coraz częściej. W listopadzie w Monachium zapadł precedensowy wyrok. Sąd orzekł, że OpenAI (właściciel Chata GPT) musi ponieść opłaty licencyjne za wykorzystywanie tekstów piosenek do uczenia swojego LLM. Artystów reprezentowała GEMA (organizacja podobna do polskiego ZAIKSu). Open AI argumentowało, że modele jedynie uczą się z tych tekstów pewnych językowych wzorców, ale przed sądem wykazano, że chronione prawem autorskim teksty były nie tylko zapamiętane przez Chata, ale też reprodukowane we fragmentach. Powtórzmy więc: sąd uznał, że amerykańska firma Open AI naruszyła prawa autorskie niemieckich tekściarzy, bo LLM zapamiętał chronione prawem teksty, a nie ich struktury czy system językowy.
Bez wiedzy i zgody kolejnej polskiej autorki – Kasi Bulicz-Kasprzak – wydawnictwo Prószyński i S-ka zdecydowało, że Plewy, drugi tom jej cyklu Kresowe korzenie przeczyta AI. Pisarka dowiedziała się o gotowym produkcie od czytelniczki. Już na tym etapie było niezbyt elegancko, ale frustrację autorki pogłębił fakt, że w wielu miejscach nie było informacji, że audiobook czyta wygenerowany głos, a w innych jako lektorka była podpisana ona sama. Bulicz-Kasprzak dementowała to na swojej stronie, a o samym audiobooku pisała tak:
(…) „decyzję podjął wydawca, nie informując mnie o niej. Teraz, gdy już wiem, mogę Was, szanowni Czytelnicy, przestrzec. Jeśli zdecydujecie się po niego sięgnąć, to na własną odpowiedzialność. Ja odradzam. Posłuchałam darmowego fragmentu i po prostu nie da się tego słuchać. (…) Bardzo Was, Czytelnicy, przepraszam. Ani Wy, ani ja nie zasłużyliśmy, by dostawać produkt tak miernej jakości.”
Kasię Bulicz-Kasprzak wsparła mocnym głosem Unia Literacka: „To nieuprawnione działanie wydawnictwa, które poprzez wykorzystanie sztucznej inteligencji psuje odbiór książki. Dobrym zwyczajem jest pytanie autorów, czy zgadzają się na konkretnego aktora” – napisano między innymi w oświadczeniu. I dalej:
„Jesteśmy przekonani, że czas takiego postępowania wśród wydawców będzie bardzo ograniczony, ponieważ jest coraz mniej barier utrudniających autorom wydawanie książek własnym nakładem i coraz więcej twórców, którzy – niezadowoleni ze współpracy z firmą – postanawiają sami zostać wydawcami. Wydawcy, we własnym dobrze pojętym interesie, powinni dbać o dobre praktyki.”
Oszustwa „na wydawnictwo” i książki, których nie było
Nie wszyscy mówią bowiem o użyciu AI otwarcie i wtedy rozczarowanie czytelników może być ogromne, ale też brzemienne w skutki. Jak np. w przypadku Leny McDonald, autorki fantasy Darkhollow Academy: Year 2, w której to powieści czytelnicy odnaleźli… pozostawioną odpowiedź AI na niezbyt elegancki prompt: „Przepisałam ten fragment, aby bardziej pasował do stylu J. Bree (autorki bestsellerów – przyp. red.), który charakteryzuje się większym napięciem, mocniejszymi podtekstami i surowym emocjonalnym podtekstem pod elementami nadprzyrodzonymi” – brzmi akapit, później usunięty z książki, który jeden z użytkowników Reddita zescreenował i udostępnił. Społeczność „ukarała” Lenę McDonald za tę próbę cichego wykorzystania cudzego stylu pisarskiego zalewem niskich ocen w rankingach na stronach sprzedażowych.
Ale same osoby piszące też mogą dać się nabrać. Brytyjski The Guardian opisywał niedawno proceder podszywania się pod wydawnictwa, z wykorzystaniem AI. Ofiarą oszustów padają początkujący autorzy i autorki, jak Andrea z Australii Zachodniej, która napisała powieść romans-fantasy i zwróciła się z pytaniem o możliwość publikacji do wydawnictwa Melbourne Book Publisher. Wydawnictwo o takiej nazwie istnieje, ale Andrea trafiła, niestety, wprost do podszywających się pod nie oszustów. Z jednym z nich odbyła nawet wideorozmowę o przyszłej umowie wydawniczej, po której zapłaciła 88 dolarów – rzekomo za numer ABN (coś w rodzaju australijskiego NIP, identyfikatora podatkowego). „Wydawnictwo” w zakładce „nasz zespół” na swojej stronie prezentowało wizerunki osób wygenerowane przez AI. Andrea walczy o odzyskanie pieniędzy, ale czy odzyska wiarę w ludzi?
Czkawką odbiło się też redaktorom niektórych amerykańskich gazet chodzenie na skróty pod ramię z AI. Na popularnej liście „książek na lato” znalazło się bowiem w tym roku 15 pozycji, z których… tylko pięć istniało naprawdę. Portal radia NPR tak to opisywał:
„Isabel Allende nigdy nie napisała książki zatytułowanej Tidewater Dreams , która na Letniej liście lektur na rok 2025 została określona jako „pierwsza powieść autorki o tematyce klimatycznej”.
Percival Everett, zdobywca Nagrody Pulitzera w 2025 roku w dziedzinie fikcji, nigdy nie napisał książki zatytułowanej The Rainmakers, której akcja rzekomo rozgrywa się w „niedalekiej przyszłości na amerykańskim Zachodzie, gdzie sztucznie wywoływany deszcz stał się towarem luksusowym” (…).”
Lista była stworzona przez zewnętrznego autora, który przyznał, że częściowo wygenerował ją z pomocą AI. „Zawiodłem zaufanie” – pisał w wyjaśnieniach. No, ale mleko się rozlało, a brak kontroli redaktorskiej w procesie wydawniczym ujawnił się aż nadto wyraźnie.
I na koniec tej części rozprawy o sztucznej inteligencji, wyjątkowo smutne, ale też znaczące wydarzenie, które mogłoby ilustrować powiedzenie, że „rewolucja zjada własne dzieci”. Magazyn Nature opisywał w listopadzie kontrowersje wokół dużej konferencji poświęconej uczeniu maszynowemu i sztucznej inteligencji – International Conference on Learning Representations (ICLR).
Rewolucja zjada własne dzieci
Naukowcy zaczęli skarżyć się w mediach społecznościowych, że mają wątpliwości, czy recenzje eksperckie do ich badań nie są wygenerowane przez AI. Wskazywali m.in. na błędne cytowania i niejasne opinie na temat swoich prac. Firma Pangram Labs z Nowego Jorku, która tworzy narzędzia do wykrywania tekstu generowanego przez sztuczną inteligencję, przeanalizowała 19 490 badań i 75 800 recenzji przesłanych na konferencję ICLR 2026. Analiza wykazała, że… około 21% recenzji eksperckich ICLR zostało w całości wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, a ponad połowa zawierała oznaki użycia sztucznej inteligencji. Pozostaje czekać, jak organizatorzy poradzą sobie z tym kryzysem, ale czy naukowcy odzyskają zaufanie do procesu recenzenckiego?
W drugiej części artykułu, którą opublikujemy wkrótce, znajdziecie więcej informacji o wpływie AI na nasz proces uczenia się, pracy, o jej wpływie środowiskowym i wpływie na sztukę. Jako entuzjastka technologii i ułatwiania sobie pracy powiem bowiem tak: żeby odpowiedzialnie i efektywnie czegoś używać, trzeba najpierw przeczytać instrukcję. Bardzo uważnie. 🙂
ŹRÓDŁA (zachęcam do przeczytania/wysłuchania choć części z nich):
- Parmy Olson, Supremacja. Sztuczna inteligencja, Chat GPT i wyścig, który zmieni świat; przekład: Violetta Dobosz; wyd. Post Factum/Sonia Draga, 2025;
- Atlas sztucznej inteligencji. Władza, pieniądze i środowisko naturalne; przekład: Tadeusz Chawziuk; wyd. Bo.wiem, 2024;
- Podcast Techstorie, Sylwia Czubkowska i Joanna Sosnowska – TOK FM;
- Facebookowy profil Justyny Bargielskiej;
- Czy AI tworzy sztukę? | Pismo. Magazyn Opinii;
- Dlaczego ojciec chrzestny AI obawia się własnego dzieła | Pismo. Magazyn Opinii;
- Technika błędu. Afera z książką Karoliny Opolskiej rozpaliła debatę o granicach użycia AI – Press.pl
- Gdy AI pisze książkę. Przyszłość autorów w erze sztucznej inteligencji – Serwis Naukowy UW;
- Gdzie dziś kończy się literatura? Wprowadzenie do debaty „Granice literatury” Biuro Literackie;
- Inez Okulska, Sieci neuronowe typu GAN i GPT-2, słowa zużyte i kreatywność, czyli literacki second-hand;
- Sztuczna inteligencja już pomaga pisarzom. Czy to faktycznie źle? – Tygodnik Powszechny;
- Kto tu naprawdę pisze? Sztuczna inteligencja przejmuje literaturę – Kultura Liberalna;
- Sztuczna inteligencja wygenerowała audiobook. Autorka krytykuje wydawnictwo;
- Facebookowy profil Kasi Bulicz-Kasprzak;
- Przełomowy wyrok w Niemczech: chatboty OpenAI nie mogą wykorzystywać tekstów piosenek bez zapłaty | Euronews;
- Major AI conference flooded with peer reviews written fully by AI – Nature;
- ‘I’m Making Thousands Using AI to Write Books’ – Newsweek;
- What are the AI Lore books? – Tim Boucher;
- An Author Used AI to Write 120 Books. Now He’s Facing Backlash. – Business Insider;
- Lost in the plot: how would-be authors were fooled by AI staff and virtual offices in suspected global publishing scam | Books | The Guardian;
- AI-generated summer reading list gets published in major newspapers: NPR;
- Authors Are Posting TikToks to Protest AI Use in Writing—and to Prove They Aren’t Doing It | WIRED;
- Readers Annoyed When Fantasy Novel Accidentally Leaves AI Prompt in Published Version, Showing Request to Copy Another Writer’s Style;
- Author Lena McDonald is blatantly using AI to mimic other popular author’s writing styles: r/ReverseHarem.
Współautorka tomu opowiadań “5 minut, czyli 23 opowiadania dla zabieganych” (2018, Mamiko)
Przez wiele lat była dziennikarką, redaktorką i szefową zespołów dziennikarskich w dużych polskich portalach horyzontalnych. Dziś, jako freelancerka, szuka ekscytujących zadań i uczy się nowych rzeczy poza mediami.
W Bloku Pisarskim zajmuje się tworzeniem treści na profil LinkedIn.
Może Ci się spodobać
W relacji z narcyzem – recenzja „Snu o królowej”
Stałam właśnie na pofalowanym dachu Pałacu Guell w Barcelonie, gdy poczułam wibrację przychodzącego esemesa. Ze zdumieniem przeczytałam wiadomość od Niny. Właśnie proponowała mi napisanie recenzji swojej świeżo wydanej książki Sen …
Odwszawiacja oszukisty, czyli ty też jesteś okej!
W książce, którą ktoś zatytułował To nie fair, coś musi być nie fair, prawda? No to najpierw ponarzekam.Otóż – do czytania tej książki potrzebne jest dziecko. Bez dziecka nie działa. …
Szczegółowe planowanie powieści
Dla kogo jest pisanie z planem scen? Moim zdaniem dla wszystkich. Dlaczego? Jeśli kochasz pisać, prawdopodobnie kiedyś zamienisz „piszę dla siebie” na „marzę o wydaniu”. Kiedy poznasz rynek wydawniczy, przekonasz …
