W relacji z narcyzem – recenzja „Snu o królowej”
- Wysłane przez Anna Saczuk
- Data 28 marca 2026
- Komentarze 0 komentarz
Stałam właśnie na pofalowanym dachu Pałacu Guell w Barcelonie, gdy poczułam wibrację przychodzącego esemesa. Ze zdumieniem przeczytałam wiadomość od Niny. Właśnie proponowała mi napisanie recenzji swojej świeżo wydanej książki „Sen o Królowej”, o której wiedziałam jedynie, że porusza temat skomplikowanych relacji córki z narcystyczną matką.
Poczułam się zaszczycona propozycją i jednocześnie zaniepokojona: czy dam radę przeczytać od deski do deski powieść o takim ciężarze gatunkowym?
Ciekawość wzięła górę.
W sumie nie wiedziałam, czego się spodziewać: Nina napisała kilka książek, żadna z nich nie dotykała tematów traumy, zaburzeń osobowości czy dochodzenia do zdrowia z punktu widzenia osoby dorosłej.
Cytat z Freuda, który powieść rozpoczyna, zaintrygował mnie, a nawet nieco rozzłościł. No bo, skoro: „Czasami cygaro jest tylko cygarem. I niczym więcej”, to po co książka? W tym nastroju otworzyłam powieść, po czym… w szalonym tempie pochłaniałam kolejne strony. Chciałabym napisać, że wertowałam je jedna po drugiej, aż furczało, ale między Bogiem a prawdą, większość połknęłam podczas trzygodzinnego lotu na trasie Barcelona – Warszawa. W komórce. Nie mogłam się książką nasycić i pomimo zmęczenia (wydawało mi się, że poczytam chwilę i pójdę spać) czytałam do momentu, kiedy naprawdę już musiałam opuścić pokład: „Proszę pani, autobus już czeka”. Twarde lądowanie. Niestety, Okęcie, a więc o rękawie z samolotu do hali przylotów mogłam tylko pomarzyć.
Powieść ma niezwykle ciekawą strukturę.
Dorosła córka narcystycznej matki śni, a jej sny przetykają narrację jak wyraźna nić w kilimie. Nie dominująca, ale widoczna. Sen wpływa na działania bohaterki, od pierwszych stron dając czytelnikowi bezpośredni wgląd w jej psychikę i przeżycia. W ten sposób nie rozstajemy się z Olgą ani na chwilę. Wszak nawet dobór słów w naszych snach czy opowieściach na ich temat sporo odsłania, prawda? Pośrednio wskazując na nasz stosunek do świata, ludzi i siebie. Same sny, jak to sny: znaczą coś, albo nie. Czy są wyrzutem tego, co nasza pod-, a może nawet nadświadomość chce nam zasugerować? Czy daje rozwiązania, czy stawia nowe pytania? Każdy czytelnik musi sobie na to odpowiedzieć sam.
Pomyli się ktoś, kto by sądził, że w związku z tym akcja toczy się wolno. Nic podobnego! W zasadzie, gdybym miała się pokusić o określenie gatunku „Snu o Królowej”, musiałabym zaryzykować powieść sensacyjna z elementami dramatu psychologicznego. Bohaterkę spotykamy w kluczowym punkcie jej życia, wiele spraw już nabrzmiało i czujemy, że lada chwila nastąpi przesilenie. Olga – mówiąc kolokwialnie – ledwie już ciągnie. Co prawda od jakiegoś czasu trzyma matkę na dystans i funkcjonuje w społeczeństwie, relacjach i pracy, ale chwiejna to równowaga. A miało być tak cudownie. Olga zawalczyła o siebie: poszła na nieaprobowane przez matkę studia, na partnera wybrała sobie mężczyznę, który nie znalazł uznania w oczach matki. Czy Olga podejmowała decyzje swobodnie dokonując wolnych wyborów, czy jednak w opozycji do matki? Takie pytania możemy postawić na początku. A potem? Kropla niepewności, kolejna tajemnica, przechyla czarę goryczy. Nic nie jest w porządku, co pokazuje, jak krucha była ta z trudem zbudowana równowaga. Czy była to równowaga, czy raczej czas potrzebny Oldze do uleczenia najgłębszych ran i ukonstytuowania się jako dorosła jednostka?
Ale kiedy Olga zaczyna działać, idzie na całość. Zupełnie zrywa ze swoim dotychczasowym zestawem zachowań i reakcji, sięga po nieznane dla siebie środki.
A więc: książka tylko dla kobiet? Nic podobnego.
Akcja toczy się wartko, czytelnik towarzyszy bohaterce na dynamicznej drodze poszukiwania prawdy o ojcu, swoim pochodzeniu, by zatoczyć koło i wrócić do matki. Tej, od której chciało się uciec, zdystansować ją, bo czyż narcyz jest w stanie się zmienić? Dokonać transformacji swojej psychiki, zatrzymać się i uzyskać wgląd w siebie? Być może, ale na początek musiałby mieć do tego naprawdę silną motywację. Matka bohaterki nie tylko jej nie ma, ale wręcz nie opłacałoby jej się zmienić. Musiałaby wywrócić swój świat do góry nogami, a ona przecież lubi tylko wpadać jak tsunami w życie innych. Tam robić swoje „porządki”. Starymi metodami: urodą, seksapilem, elokwencją i manipulacją budzi u otaczającego ją świata pożądanie (płeć przeciwna, ale nie tylko), zauroczenie (dorastające koleżanki córki), niechęć (jej własna rodzina i ci, którzy już ucierpieli w wyniku jej działań), zainteresowanie (osoby, które obiera sobie za cel, w tym – ach, czemu by nie – chłopcy i absztyfikanci córki).
Obserwując poczynania Olgi, widzimy jak na dłoni, że w normalnych warunkach ofiara narcyza nie jest sobie w stanie pomóc sama. Dopiero kiedy pęknie cienka linka oddzielająca ofiarę od szaleństwa, kiedy ofiara przestaje się bać czegokolwiek – wtedy możliwa jest przemiana. Właśnie dlatego, że nic już nie ma znaczenia.
Jak zatem funkcjonuje się w relacji z narcyzem? Narcyz bierze Cię w posiadanie, kiedy ma taki kaprys albo kiedy jesteś mu do czegoś potrzebny/-a. A potem? Zostajesz usunięty(-ta), zapomniany(-na). Narcyz przypomina sobie o Tobie i sięgnie po Ciebie i będzie raz po raz sięgał tylko wtedy, kiedy to on ma taką potrzebę – lub widzimisię, albo kiedy poczuje, że mu się wymykasz, kiedy traci nad Tobą kontrolę. A jeśli Ty go potrzebujesz? Well, nie przesadzaj, to nic strasznego, dasz sobie radę sam. Może to usłyszeć albo tego doświadczyć w formie odrzucenia, braku kontaktu.
Bohaterka korzysta jednak z nowobudowanego dystansu w relacji z matką.
Akcja biegnie tak wartko, że trzeba uważnie śledzić wskazówki rzucane przez autorkę niczym koła ratunkowe. Bohaterka odkrywa całkiem nowy świat i, choć jest to efekt uboczny jej poszukiwań, ogląda matkę z innej perspektywy: przez pryzmat nowopoznanych krewnych. Matkę prawdziwą, w czasach, kiedy ta zaczyna dopiero budować swój sztuczny wizerunek. Czy Olga nie ulegnie na nowo?
Nie dajmy się zwieść. Olga to nie głupiutka gąska, która rozczuli się nad swoim oprawcą. Wspomnienie traum pozwala jej zachować czujność co do możliwości matki. W relacji z matką Olga zaczyna działać według innego, nowego paradygmatu i to wytrąca matce kontrolę nad córką. Reakcję matki można sparafrazować następująco: „Mówisz, że cię to nie rusza? Sprawdźmy.”
Jednym słowem, niektórzy ludzie się zmieniają, ale nie aż tak bardzo. Co innego Olga. Jej zmiana jest z jednej strony wymuszona przez życiowe okoliczności i fakty, których dziewczyna nie może i nie chce dłużej ignorować, a z drugiej strony to jej jedyna szansa na dokonanie rzeczywiście własnego wyboru. Na końcu historii Olga staje przed kolejną decyzją, ale tym razem jest to jej decyzja, a nie tylko reakcja na matkę.
Powieść ma otwarte zakończenie, więc czytelnik może sobie dopowiedzieć, jak chciałby widzieć dalsze losy Olgi.
A może autorka będzie chciała nam je zasugerować? Nina, może sequel?
Anna Saczuk
Opis:
Olga tworzy związek z Hubertem, niedostępnym emocjonalnie naukowcem. Funkcjonuje w bańce usługiwania zarówno partnerowi, jak i matce; dzięki temu czuje się potrzebna, choć podskórnie wie, że pragnie od życia czegoś więcej.
Kobieta introspektywnie przedstawia zdarzenia z dzieciństwa, dojrzewania i dorosłości, kiedy zmagała się z przeciwstawnymi uczuciami wobec narcystycznej i niedojrzałej matki, Reginy. Oldze towarzyszą powracające sny o ojcu. Nieoczekiwane odkrycie dokumentów matki skłania ją do podjęcia decyzji o wyruszeniu w podróż ku odkryciu tożsamości ojca.
Im bardziej Olga poznaje fakty z życia matki, tym bardziej potrzeba odnalezienia ojca staje się odległa. Na pierwszy plan wypływa Regina ze swoją barwną przeszłością, a także potrzeba Olgi, by uporządkować własne życie.
Powieść można kupić na stronie wydawcy (Seqoja), Empiku, Legimi i innych księgarniach internetowych.
Anna Maria Saczuk. Była manager, mediator w wielu polskich i zagranicznych organizacjach, executive coach, a od niedawna poetka i malarka, członkini Warszawskiego Stowarzyszenia Twórców Kultury. Rozpoczętą jeszcze w szkole średniej przygodę ze sztuką (malarstwo, proza) zawiesiła po studiach (filologia hiszpańska na Uniwersytecie Jagiellońskim), by oddać się pracy tłumacza kilku języków obcych, a potem managera projektów międzynarodowych w korporacjach i w agencji rządowej (m.in. udział Polski w Expo 2010 w Szanghaju), w międzyczasie jako mediator pomagając osobom, instytucjom i przedsiębiorstwom w rozwiązywaniu konfliktów.
Może Ci się spodobać
Odwszawiacja oszukisty, czyli ty też jesteś okej!
W książce, którą ktoś zatytułował To nie fair, coś musi być nie fair, prawda? No to najpierw ponarzekam.Otóż – do czytania tej książki potrzebne jest dziecko. Bez dziecka nie działa. …
Szczegółowe planowanie powieści
Dla kogo jest pisanie z planem scen? Moim zdaniem dla wszystkich. Dlaczego? Jeśli kochasz pisać, prawdopodobnie kiedyś zamienisz „piszę dla siebie” na „marzę o wydaniu”. Kiedy poznasz rynek wydawniczy, przekonasz …
Już 20 maja premiera powieści Marii Weroniki Józefackiej pt. Odbicie przeszłości, pierwszej części cyklu Cienie prawdy. Powieść powstawała podczas naszych konsultacji Powieściopisarz. Zapraszamy do zapoznania się z przedpremierową recenzją! Niektóre …
