AI umie pisać wiersze. Ale kto ma do nich prawa? (cz. 2)
- Wysłane przez Karolina Deling-Jóźwik
- Data 7 sierpnia 2026
- Komentarze 0 komentarz
Kto nie korzysta z AI, niech pierwszy rzuci kamieniem. Kto choć raz nie stwierdził, że coś mu ułatwiła, musi chyba żyć pod kamieniem. Skoro więc jej używamy i to w pracy twórczej, to poszukajmy odpowiedzi na kilka ważnych pytań.
Czy utwór wygenerowany przez AI może być objęty prawem autorskim? Czy można trenować modele na cudzych utworach bez zgody autorów? Czy twórcy powinni dostawać wynagrodzenie? Wokół tych zagadnień toczy się dziś globalna dyskusja prawna. Przyjrzyjmy się jej tutaj, tak jak umawialiśmy się w pierwszym odcinku historii o AI, które „tworzy” literaturę.
Pisałam wcześniej o przykładach twórczości wspomaganej AI i takiej, gdzie autorzy oddają jej współautorstwo. Skoro sztuczna inteligencja jest współautorką, to czemu nie ma jej na okładce? – pytałam. Pytań mam więcej: gdyby uznać, że AI tworzy sztukę, to kto na niej zarabia? Kto nauczył model pisać? Z czyich książek? Czy naprawdę ważna jest dyskusja nad estetyką i wartością tych utworów, skoro – koniec końców – idzie przecież o własność intelektualną?
Przypomnijmy: modele AI, do których my, śmiertelnicy, mamy dostęp, uczą się na ogromnych zbiorach danych. Miliony razy szybciej niż my „na piechotę”, grzebiąc w zasobach Google’a czy tradycyjnych bibliotek, ale wciąż: na zbiorach rzeczy, które świat już poznał. Ponieważ jednak są to modele generatywne, to używając wiedzy z treningów, są w stanie wygenerować nową rzecz, którą część z nas oceni jako kreatywną.
Oczywiście, są modele specjalnego przeznaczenia, które pracują i uczą się nieco inaczej. AlphaZero od DeepMind, który osiągnął mistrzostwo w grach w Go, szachy oraz shogi, opierał się np. na znajomości zasad gier i wielokrotnej grze samemu ze sobą. GPT-5.5 Cyber, specjalistyczny model od OpenAI, udostępniony tylko niektórym rządom na świecie (ciekawostka: od 2 lipca tego roku używa go polski CERT), wspiera analityków w wykrywaniu luk bezpieczeństwa czy generowaniu poprawek, ale jego proces uczenia się nie jest ujawniany i to dla wspólnego bezpieczeństwa.
Narzędzia, których prawdopodobnie używasz, to jednak głównie chatboty, które zanim wygenerują sonet, opowiadanie czy felieton, zostaną wytrenowane na tonach istniejących już książek, artykułów, wierszy i czegoś się z nich nauczą. W ogromnej części będą to utwory chronione prawem autorskim.
zdj.: newyorker.com
USA. Autorzy i wydawcy idą do sądów
Przez lata firmy rozwijające modele AI traktowały internet jak Dziki Zachód – wielką, ogólnodostępną bibliotekę, bez regulacji, bez praw i obowiązków. Kto tę ziemię podbije, ten ją będzie miał. To, co dało się pobrać z sieci, trafiało więc do zasobów treningowych. Pisarze, wydawcy i media zaczęli jednak pytać: czy naprawdę fakt, że coś jest dostępne w sieci, oznacza domyślną zgodę na wykorzystanie tego do budowy komercyjnych modeli AI? A potem zaczęły się pozwy.
W sierpniu 2024 r. pisarka Andrea Bartz i dwóch pisarzy – Charles Graeber i Kirk Wallace Johnson, złożyli w sądzie federalnym w Kalifornii zbiorowy pozew przeciwko firmie Anthropic, właścicielowi modelu Claude. Zarzut? Piractwo. Anthropic zbudował chatbota, wykorzystując setki tysięcy książek chronionych prawem autorskim, pobranych z pirackich bibliotek internetowych. Robił to bez zgody twórców i bez wynagrodzenia dla nich.
W czerwcu 2025 r., prowadzący sprawę sędzia William Alsup podjął dwie decyzje. Po pierwsze uznał, że trenowanie modelu AI na legalnie pozyskanych książkach może być dozwolonym użytkiem. Po drugie jednak, że pobieranie książek z pirackich bibliotek narusza prawa autorskie. Podsumowując: nie jest ważne, do czego dane posłużą, lecz skąd zostały pozyskane. To rozróżnienie jest jednym z najważniejszych elementów sprawy Bartz vs. Anthropic.
We wrześniu 2025 roku Anthropic poszedł na ugodę. Gigant zgodził się wypłacić autorom książek w sumie 1,5 mld dolarów i jest to prawdopodobnie jedna z największych ugód w historii prawa autorskiego w USA. Obejmie około 500 tys. utworów, a na jedną książkę przypadnie ok. 3 tys. dolarów. Nie zamknęło to jednak sporu. Sześciu autorów, w tym dwukrotny laureat Pulitzera John Carreyrou, wypisało się z porozumienia i pozwało osobno Anthropic, OpenAI, Google, Metę, xAI oraz Perplexity, domagając się nie 3 tys., a 150 tys. dolarów za tytuł od każdej z firm.
W maju tego roku pięciu gigantów wydawniczych: Elsevier, Cengage, Hachette, Macmillan i McGraw Hill, wraz z autorem Scottem Turowem, złożyło pozew zbiorowy przeciw Meta, zarzucając firmie Marka Zuckerberga skopiowanie milionów ich dzieł w celu wytrenowania dużych modeli językowych (LLM). Podobny pozew otrzymał Google za trenowanie Gemini na książkach przekazanych przez wydawców do usługi Google Books.
W lipcu koalicja amerykańskich wydawców, na czele z „The New York Times”, w ramach trwającego już od 2023 r. procesu o naruszenie praw autorskich, zwróciła się do sądu federalnego o nałożenie sankcji na OpenAI, zarzucając firmie ukrywanie i niszczenie kluczowych dowodów. Wydawcy twierdzą, że modele AI zostały wytrenowane na milionach artykułów bez zgody autorów i wydawców.
To tylko kilka przykładów z wielu sądowych spraw, które toczą się teraz w Stanach. Jak sprawy mają się na naszym podwórku?
Europa próbuje pisać prawo
Unia Europejska już dawno uznała, że rozwój sztucznej inteligencji nie może odbywać się całkowicie poza prawem autorskim. W ramach przyjętego w 2024 r. EU Artificial Intelligence Act nałożono obowiązki na dostawców modeli ogólnego przeznaczenia (te „silniki”, z których większość z nas prawdopodobnie korzysta: ChatGPT 5.0, Claude, Grok, Gemini itd.). Najważniejsze to wymóg respektowania zastrzeżeń autorów, że ich dzieł nie można wykorzystać do trenowania (tzw. klauzula opt-out) oraz większa transparentność sposobu trenowania, w tym publikacja podsumowań danych treningowych. 2 sierpnia 2026 r. w życie wchodzi ta część AI Act, która zobowiązuje dostawców modeli AI ogólnego przeznaczenia do publikacji takich podsumowań oraz polityki zgodności z prawem autorskim. Sankcje? Do 15 mln euro lub 3 proc. globalnego obrotu firmy. AI Act nie reguluje natomiast konieczności płacenia twórcom, choć dowodzi, że prawa autorskie i AI są ze sobą bezpośrednio związane.
W marcu 2026 r. Parlament Europejski przyjął zdecydowaną większością – 460 głosów za, 71 przeciw – sprawozdanie europosła Axla Vossa, dotyczące generatywnej AI i praw autorskich. Dokument nie jest prawną regulacją, lecz pewną polityczną intencją, by zaostrzyć prawo. Obecne przepisy nie zostały stworzone z myślą o trenowaniu modeli AI na chronionych utworach i wymagają doprecyzowania – stwierdził PE. Podkreślono potrzebę większej przejrzystości sposobów trenowania AI, rozwoju systemów licencji, możliwości wynagradzania autorów za użycie ich utworów, ochronę przed masowym kopiowaniem dzieł. To ma być kierunek przewidzianej jeszcze na ten rok rewizji dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym (DSM) z 2019 r., która dziś reguluje w Europie eksplorację tekstów i danych (ang.: text and data mining, TDM).
Ważną dla europejskiego orzecznictwa sprawą sądową dotyczącą AI i praw autorskich jest tocząca się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) sprawa węgierskiego wydawcy prasowego Like Company przeciw Google Ireland. Spółka twierdzi, że należący do Google chatbot Gemini regularnie wyświetlał użytkownikom obszerne fragmenty artykułów prasowych chronionych prawem pokrewnym wydawców, bez uzyskania zgody i bez wynagrodzenia, a także, że artykuły zostały wykorzystane do trenowania Gemini bez odpowiedniej licencji. Sąd w Budapeszcie zapytał więc TSUE, czy trenowanie i działanie dużych modeli językowych stanowi akt reprodukcji w rozumieniu prawa unijnego. Cała sprawa jest zawiła i bogata w niuanse, więc, żeby nie przedłużać – odsyłam do listy lektur pod tekstem, gdzie znajdziesz jej szerokie omówienia. Tak czy siak, odpowiedź TSUE, gdy już nadejdzie, będzie wiążąca dla całej Unii, łącznie z Polską. Nie dojdzie do tego wcześniej niż jesienią tego roku.
Polska. Twórcy chcą ochrony
W Polsce nie ma osobnej ustawy dotyczącej AI, nie ma odrębnych przepisów regulujących zasady trenowania modeli. Operujemy na prawie autorskim wielokrotnie nowelizowanym, ale jednak pochodzącym z 1994 r. To prawo zakłada, że twórcą może być wyłącznie człowiek. Treść wygenerowana przez AI bez istotnego twórczego wkładu człowieka nie jest „utworem” w rozumieniu ustawy i nie podlega ochronie.
Bazujemy też oczywiście na prawie unijnym, w tym wspomnianym już AI Act, do którego w lipcu sejm przyjął, a prezydent podpisał ustawę wdrażającą – o systemach sztucznej inteligencji. Objęcie polskich twórczyń i twórców unijnym prawem w oznacza np., że mogą oni próbować zastrzec, że ich utwory nie mogą być wykorzystywane do trenowania AI. Nie wiadomo jednak jeszcze, jak skutecznie taki sprzeciw egzekwować. Skąd mam wiedzieć, że moja książka została wykorzystana do trenowania modelu? Jak mam udowodnić naruszenie? Jak dochodzić wynagrodzenia? To wszystko wciąż przed nami.
Na razie w imieniu twórców zbiorowe zastrzeżenie opt-out złożył np. Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZAiKS) w imieniu twórców ze swojej stajni, próbując w ten sposób zablokować trenowanie modeli AI bez licencji na chronionych utworach. O ochronę prawną apeluje natomiast Unia Literacka. Zrzeszone w niej osoby piszące podkreślają, że nie domagają się zakazu AI, tylko uczciwego udziału w zyskach z technologii, która korzysta z ich pracy. W opublikowanym w marcu liście twórców literatury do sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu, organizacja pisze: „Domagamy się skutecznej ochrony twórczości ze strony państwa, zarówno przed piractwem, jak i nadużyciami związanymi z rozwojem sztucznej inteligencji. […] Konieczne jest nie tylko egzekwowanie obowiązującego prawa, ale także wprowadzenie jasnych regulacji dotyczących wykorzystania utworów w procesach technologicznych oraz stworzenie systemu wynagradzania twórców za takie użycie. Należy ponadto wdrożyć rozwiązania obejmujące ludzką twórczość oraz zawody twórcze szczególną ochroną przed wpływem zastosowań narzędzi AI”.
Co jeszcze nas czeka?
Być może jednak w ogóle najciekawsze dopiero przed nami. Prawo autorskie chroni twórczość, nie chroni natomiast stylu twórczyni czy twórcy. Nie można zastrzec sposobu prowadzenia narracji, językowych eksperymentów czy charakterystycznej melodii utworu. Tego „czegoś”, co wkładasz do powieści i sprawia, że można cię rozpoznać, jako jej autorkę czy autora. A jednak generatywna AI potrafi pisać „jak” konkretny autor, w jego czy jej „stylu”. Olga Tokarczuk może więc poprosić AI o fragment tekstu napisany „w stylu Tokarczuk”. Powiem więcej: i ja, i ty możemy to dziś zrobić. Czy twórca powinien mieć prawo sprzeciwić się takiemu wykorzystaniu swojego dorobku? Czy styl stanie się nową kategorią własności intelektualnej?
I w końcu: czy warto nadal chronić ludzką kreatywność? Prof. Josef Drexl z instytutu Maxa Planka rozważał to niedawno w swoim artykule. Demokracja potrzebuje człowieczej myśli – przekonywał. Dziennikarze nie tylko informują opinię publiczną, ale też ujawniają nadużycia, kontrolują rządzących, badają rzeczywistość. Kreatywni twórcy w branży kulturalnej odgrywają podobnie ważną rolę. Sama generatywna sztuczna inteligencja nie jest w stanie tego zrobić – argumentował.
Prof. Drexl proponuje, aby operatorzy generatywnej AI wnosili opłaty, które organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi będą dystrybuować na rzecz autorów. Miałoby to być prawo niezbywalne. Rozwiązanie powinno być o tyle akceptowalne dla twórców AI, przekonuje naukowiec, że przecież „rozwój wysokiej jakości generatywnych modeli sztucznej inteligencji jest w dużej mierze zależny od ich trenowania z wykorzystaniem produktów generowanych przez ludzi”. Proponuje też inne rozwiązania licencyjne i to może być w niedalekiej przyszłości jeden z kierunków regulacji rynku. Być może pojawią się też organizacje zbiorowego zarządzania prawami do wykorzystania utworów przez modele AI?
Zamiast zakończenia
Trudno jest mi spuentować artykuł, który bardziej otwiera skrzynię z pytaniami, niż na nie odpowiada. Zamiast podsumowania, zdecydowałam się pokazać ci jeszcze jeden głos twórców – kilka punktów pochodzących ze strony amerykańskiej Gildii Autorów, z działu „Najlepsze praktyki dla autorów w zakresie sztucznej inteligencji” (tlumaczenie własne).
- Wszystkie dostępne komercyjnie podstawowe modele dużych języków (LLM) zostały wytrenowane na pirackich, nielicencjonowanych książkach, bez wypłacania autorom ani wydawcom wynagrodzenia, a także bez oddania autorom i wydawcom jakiejkolwiek kontroli nad wykorzystaniem ich dzieł w produktach AI. Każdy, kto korzysta z tych platform AI, powinien mieć świadomość, że wspiera firmy, które dopuściły się powszechnego procederu kradzieży dzieł autorów. […]
- Pisarką czy pisarzem, jakim czy jaką jesteś, czyni cię twój oryginalny głos, sposób myślenia i kreatywność. […] Natomiast wyniki sztucznej inteligencji to generyczne mashupy istniejących już dzieł, przyswojonych podczas treningu.
- […] Nie można ufać wynikom AI. Narzędzia AI często generują nieprawidłowe lub sfabrykowane informacje i przedstawiają je jako fakty. Firmy zajmujące się AI nazywają te nieprawidłowe i wprowadzające w błąd wyniki „halucynacjami”, próbując antropomorfizować modele AI i uniknąć nazywania ich niewiarygodnymi. Narzędzia AI odtwarzają również uprzedzenia i poglądy obecne w danych treningowych oraz u osób, które je dostrajają. Przed wykorzystaniem wyników AI należy je zweryfikować.
- Domyślnie materiały wprowadzane do niemal wszystkich publicznych chatbotów mogą być wykorzystywane do trenowania tych modeli. Przesyłanie wersji roboczych, konspektów, badań lub transkrypcji wywiadów może ujawnić poufne materiały, naruszyć Twoje prawa w przyszłości i być sprzeczne z klauzulą wyłączności wydawcy. Większość konsumenckich narzędzi AI zawiera ustawienie umożliwiające rezygnację z trenowania na podstawie Twoich danych wejściowych, ale w niektórych przypadkach musisz dowiedzieć się, jak to zrobić, i nie jest do końca jasne, jak te ustawienia będą respektowane z czasem.
- Ponosisz odpowiedzialność za rękopis, który dostarczasz wydawcy lub publikujesz samodzielnie.
Źródła – do poczytania:
- Bartz v. Anthropic Settlement: What Authors Need to Know
- AI Best Practices for Authors – The Authors Guild
- Human Authored Certification
- Reporter „The New York Times” pozywa Google, Meta, OpenAI i innych za naruszanie przez AI praw autorskich – Press.pl
- Publishers sue Meta, claiming it violated copyrights in training AI with their books
- Wydawcy książek pozywają Google. Gemini ukradł ich dzieła?
- AI Act | Shaping Europe’s digital future
- Andrzej Dragan, „Quo vAIdis”, Wydawnictwo Otwarte, 2025
- Actor and Producer Cate Blanchett and EU Parliament Member Eva Maydell Launch RSL Media Human Consent Registry to Protect Identity in the Age of AI
- Naruszenia praw autorskich w internecie na terenie Unii Europejskiej. Filmy, muzyka, publikacje, oprogramowanie i telewizja (2017-2023). Raport EUIPO 2024
- Parlament Europejski przyjął raport ws. praw autorskich i sztucznej inteligencji – Polska Izba Wydawców
- Prawa własności intelektualnej w światach wirtualnych | Kształtowanie cyfrowej przyszłości Europy
- CJEU Grand Chamber rules on music sampling and pastiche – First CJEU hearing on generative AI and copyright: Like Company v Google – IP Helpdesk
- Rozprawa w sprawie C-250/25 Like v Google: lody, Mona Lisa i koty
- Przedmiotem prawa autorskiego
- Ustawa o systemach AI przyjęta przez Sejm
- List twórców literatury do sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu
- Research – How Copyright Can Survive in the Age of AI – Max Planck Institute for Innovation and Competition
Współautorka tomu opowiadań “5 minut, czyli 23 opowiadania dla zabieganych” (2018, Mamiko)
Przez wiele lat była dziennikarką, redaktorką i szefową zespołów dziennikarskich w dużych polskich portalach horyzontalnych. Dziś, jako freelancerka, szuka ekscytujących zadań i uczy się nowych rzeczy poza mediami.
W Bloku Pisarskim zajmuje się tworzeniem treści na profil LinkedIn.
Może Ci się spodobać
Kiedy rok czy dwa lata temu szukałam informacji o związkach pisarzy i pisarek z AI, nie znalazłam – w moim odczuciu – nic przełomowego. Jakieś etyczne rozważania o prymarności ludzkiej …
W relacji z narcyzem – recenzja „Snu o królowej”
Stałam właśnie na pofalowanym dachu Pałacu Guell w Barcelonie, gdy poczułam wibrację przychodzącego esemesa. Ze zdumieniem przeczytałam wiadomość od Niny. Właśnie proponowała mi napisanie recenzji swojej świeżo wydanej książki Sen …
Odwszawiacja oszukisty, czyli ty też jesteś okej!
W książce, którą ktoś zatytułował To nie fair, coś musi być nie fair, prawda? No to najpierw ponarzekam.Otóż – do czytania tej książki potrzebne jest dziecko. Bez dziecka nie działa. …
