Recenzja powieści „Dom w Międzyczasie” Ewy Głowackiej
- Wysłane przez Bylicka-Karczewska Nina
- Data 14 października 2026
- Komentarze 0 komentarzy
Po stracie bliskiej osoby najbardziej niezrozumiałe bywa to, że świat trwa dalej. Ludzie zajmują się swoimi sprawami, codzienność domaga się uwagi, choć dla kogoś właśnie wszystko się zmieniło. Eleonora, bohaterka Domu w Międzyczasie Ewy Głowackiej, doświadcza takiej samotności. Traci Samuela, a wraz z tym poczucie bezpieczeństwa. Nie znajduje oparcia w matce, z którą nie łączy jej bliska więź. Ból dziewczyny spotyka się z niezrozumieniem, a płacz — z nakazem opanowania. Ma przyjąć tragedię jak kobieta. Jakby dorosłość wymagała ukrywania emocji, a rozpacz była czymś, czego należy się wstydzić.
Cała opowieść rozgrywa się w czasie, który trudno jednoznacznie określić. Czy od wydarzeń dzieli nas sto lat, czy mogłyby się rozgrywać współcześnie? Ta nieokreśloność współtworzy szczególną atmosferę i przygotowuje czytelnika do wejścia w świat, w którym przeszłość zachowuje swoją obecność, a upływ czasu nie oznacza, że dawne sprawy zostały zamknięte.
Samuel był dla dziewczyny przyjacielem, opiekunem i przewodnikiem. Wspólne wędrówki po lesie i czas spędzany na powietrzu tworzą obraz więzi budowanej przez obecność i dzielenie codziennych doświadczeń. Przy nim Eleonora czuła się bezpiecznie. Jego utrata oznacza więc również koniec znajomego porządku, w którym miała obok siebie kogoś, komu mogła zaufać.
Ich relacja nie była jednak tak symetryczna, jak mogłoby się początkowo wydawać. Choć Eleonora wyznała przyjacielowi miłość, on nadal traktował ją jak siostrę. Dziewczyna tęskni zatem również za czymś, czego nigdy nie otrzymała. Pragnie odzyskać Samuela i zostać przez niego pokochana. W jej poszukiwaniu splatają się żałoba i nadzieja na zmianę dawnej relacji.
Jak pożegnać kogoś, od kogo wciąż oczekuje się odpowiedzi?
Tęsknota prowadzi bohaterkę do niezwykłego domu. Zapraszający ją do środka Edgar skrywa własne zamiary, a kolejne pokoje otwierają dostęp do wspomnień, spotkań i cudzych historii. Głowacka buduje wokół domu atmosferę magii, chwilami wzniosłości. Jej niezwykłość wyrasta jednak z rozpoznawalnych ludzkich doświadczeń: utraty, samotności, oczekiwania i potrzeby miłości. To z nimi Eleonora mierzy się za kolejnymi drzwiami.
W jednym z pierwszych pokojów spotyka mówiącego kota i kobietę, która czeka na ukochanego. Mężczyzna wyszedł na wojnę i nie wrócił, lecz jej życie nadal podporządkowane jest możliwości jego powrotu. Oczekiwanie pozwala zachować więź, a jednocześnie zatrzymuje wszystko inne. Ta historia staje się przejmującym obrazem przywiązania do nieobecnego człowieka. Pokazuje też, jak trudno rozpoznać moment, w którym nadzieja zaczyna odbierać nam przyszłość. Dla Eleonory spotkanie z czekającą kobietą może być także okazją do przyjrzenia się własnej tęsknocie i temu, dokąd ją ona prowadzi.
Powrót do przeszłości zmienia również spojrzenie na matkę. Jej chłód wobec córki nabiera przez to dodatkowego znaczenia: można w nim dostrzec ślad własnego osamotnienia i niezaspokojonej potrzeby bliskości. Poznając tę historię, Eleonora ma szansę lepiej zrozumieć dystans między nimi. Zrozumienie nie usuwa jednak konsekwencji tego dystansu. Wiedza o cierpieniu matki nie zastępuje wsparcia, którego dziewczyna potrzebuje po stracie Samuela.
Dom daje wspomnieniom niemal materialną postać.
Można w nie wejść, ponownie doświadczyć bliskości, ale również stanąć wobec tego, od czego chciałoby się uciec. Konstrukcja oparta na przechodzeniu przez kolejne pokoje dobrze odpowiada temu doświadczeniu: pamięć odsłania się fragmentami, a znaczenie jednego spotkania zmienia się pod wpływem następnego. Wędrówka Eleonory stopniowo kieruje uwagę ku jej własnym pragnieniom i temu, co trzyma ją przy przeszłości. Poszukiwanie Samuela staje się zarazem podróżą ku poznaniu siebie.
Szczególny niepokój budzi Edgar. Fragmenty ukazujące jego perspektywę ujawniają przyjemność, jaką czerpie z wystawiania innych na cierpienie. Cudze bolesne wspomnienia dostarczają mu rozrywki, a pozycja przewodnika daje władzę nad zagubionymi ludźmi. Jednocześnie można wyczuć, że sam pozostaje uwikłany w trudne doświadczenie. Międzyczas przypomina czyściec również dla niego. Własny ból nie przeszkadza mu zadawać bólu innym, a być może staje się jednym ze źródeł jego okrucieństwa. Jego obecność nadaje podróży Eleonory dodatkowe napięcie: człowiek, który wskazuje drogę, może mieć powody, aby nie doprowadzić jej do wyjścia.
Przeciwwagą dla niego są rozmowy z kotem, który ostrzega dziewczynę przed Tym, Który Strzeże. W domu pełnym tajemnic rozpoznanie, komu można zaufać, staje się częścią jej drogi. Eleonora musi przyglądać się zarówno temu, co zostaje jej pokazane, jak i intencjom tych, którzy decydują, co zobaczy.
Dom w Międzyczasie odczytuję jako opowieść o sile tęsknoty i cenie trwania przy tym, co minęło. Przechodząc przez kolejne pokoje, Eleonora zbliża się do rozpoznania własnych uczuć — także tych, które trudno oddzielić od wyobrażeń o Samuelu. Pytanie o możliwość opuszczenia domu nabiera przez to dodatkowego znaczenia.
Co trzeba przyjąć do wiadomości, żeby móc odejść?
I ile z siebie pozostawiamy w miejscach, w których wciąż czekamy, aż ktoś nas pokocha?
W powieści skierowanej do młodszych odbiorców te pytania mają szczególną wagę. Pierwsze doświadczenia utraty i nieodwzajemnionej miłości bywają trudne do nazwania, zwłaszcza gdy dorośli pomniejszają ich znaczenie lub oczekują szybkiego powrotu do równowagi. Historia Eleonory skłania do namysłu nad uczuciami, które nie mijają na polecenie. Jej filozoficzne refleksje dotyczą spraw bardzo bliskich życiu: granic naszego wpływu na innych, przemijania, potrzeby bycia kochanym i możliwości odnalezienia siebie po stracie. Skłaniają też do namysłu nad tym, co właściwie chcemy odzyskać, kiedy tęsknimy — drugiego człowieka, dawną bliskość czy siebie z czasu, gdy czuliśmy się bezpiecznie.
Czy Eleonora rozpozna prawdziwe intencje Edgara i znajdzie wyjście z Domu w Międzyczasie? Los bohaterki pozostaje źródłem czytelniczej ciekawości, ale równie istotne staje się to, co wyniesie z tej podróży. Każdy kolejny pokój przybliża ją do pytania, jak żyć dalej z pamięcią o kimś, kogo nie chce się pożegnać.
Dom w Międzyczasie to debiut Ewy Głowackiej, którego premiera miała miejsce 23 września 2026 r. Ewa konsultowała powieść w Grupie Powieściopisarskiej Aranduka prowadzonej przez Barbarę Sęk.
Opis wydawcy:
Czy gdybyście mogli cofnąć czas, odważylibyście się oszukać śmierć?
Po śmierci ukochanego przyjaciela siedemnastoletnia Eleonora trafia do miejsca, w którym czas przestaje istnieć. W tajemniczym domu każdy zakamarek skrywa sekret, a granica między dobrem i złem zaciera się. Przewodnikiem dziewczyny zostaje tajemniczy mężczyzna o złowrogim spojrzeniu, który od tysiąca lat strzeże mrocznej zagadki.
Wspomnienia o niespełnionej miłości powodują ból w sercu młodej dziewczyny. Pogrążona w żałobie Eleonora nie przypuszcza, że dom obdarzy ją niezwykłą mocą. Może zajrzeć do przeszłości, zobaczyć wydarzenia, które nigdy się nie wydarzyły… A jeśli potrafi naginać czas, czy zdoła również ocalić przyjaciela przed śmiercią?
Na jej drodze staną zagadki i pytania… Kto tu jest dobry, a kto zły? Jakie znaczenie ma magiczny ogień w kolorze różowego złota? Największą zagadką pozostaje jedno pytanie – czego Eleonora tak naprawdę szuka?
Dom w Międzyczasie to poruszający debiut Ewy Głowackiej – pełna magii i tajemnic powieść fantasy dla młodzieży o miłości, stracie, nadziei i sile, jakiej potrzeba, by pogodzić się z tym, czego nie da się zmienić. To historia dla czytelników, którzy kochają światy pełne sekretów, niejednoznacznych bohaterów i opowieści, które zostają w sercu na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Autorka powieści psychologicznej „Sen o królowej”, powieści społeczno-obyczajowych: „Papierowa Miłość” i „Krucha miłość” oraz powieści dla młodszych czytelników „To nie fair” i jej kontynuacji „Oswoić intruza”. Ukończyła pedagogikę resocjalizacyjną oraz
pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, a także studia podyplomowe MBA. Jest coachem, ukończyła szkolenie coachingowe CoachWise Essentials Program na poziomie ICF (part of ACTP program).
Pomimo tego, że zawodowo związana z zarządzaniem procesami zakupowymi oraz administracją, obszar pedagogiki i psychologii jest jej bliski od dwudziestu lat.
W swojej pracy zawodowej wykorzystuje wiedzę zdobytą
na studiach, pomaga jej to budować szeroko pojęte relacje z ludźmi w otoczeniu zawodowym i prywatnym. W pracy pisarskiej przykłada wagę do relacji międzyludzkich oraz emocji.
Aktualnie nauczycielka kreatywnego pisania w Bloku Pisarskim.
Prywatnie żona Jacka oraz mama Leszka i Igi.
Może Ci się spodobać
Już 20 maja premiera powieści Marii Weroniki Józefackiej pt. Odbicie przeszłości, pierwszej części cyklu Cienie prawdy. Powieść powstawała podczas naszych konsultacji Powieściopisarz. …
Kiedy rok czy dwa lata temu szukałam informacji o związkach pisarzy i pisarek z AI, nie znalazłam – w moim odczuciu – nic przełomowego. Jakieś etyczne rozważania o prymarności ludzkiej …
W relacji z narcyzem – recenzja „Snu o królowej”
Stałam właśnie na pofalowanym dachu Pałacu Guell w Barcelonie, gdy poczułam wibrację przychodzącego esemesa. Ze zdumieniem przeczytałam wiadomość od Niny. Właśnie proponowała mi napisanie recenzji swojej świeżo wydanej książki Sen …

Chcesz podzielić się przemyśleniami o tym wpisie? Napisz do nas albo na kursy@blokpisarski.pl.